Remember our jaunt for truffles? It turned out to be rather meaningless. No truffles were found, however, some nice scenery warmed my heart as we were foraging the forests nearby Chilliwack, on the lively Post Creek. Reaching the creek, walking down to it, was like entering a sous-sol castle, a land of enchantment with a degree of uneasiness. The light was significantly diminished, the sounds were muffled with the exception of the gurgling creek and the American red robins cheering me up and watching me with curiosity as I went about my business attempting to photograph the scene. The notion that I belonged there, to that curious and bewitching place couldn’t leave me. I wanted to stay.

Pamiętacie naszą wyprawę na trufle? Okazała się bezowocna. Natomiast sceneria nieopodal jeziora Chilliwack, a dokładnie nad strumykiem Post, uradowała mi serce. Żeby dojść do strumyka, musiałam pomaszerować w dół pośrod dziarskich cedrów, wysokich paproci, i mięsistych mchów. Czułam się jakbym wkraczała w jakiś zapomniany przez wieki średniowieczny zamek. Mało światła, wyciszone dźwięki, z wyjątkiem szumiącego strumienia i zachęcających odgłosów wędrownych drozdów, przyglądających się z ciekawością moim próbom fotografowanie tego miejsca. Nie mogłam jakoś pozbyć się przeświadczenia, że to urzekające miejsce było mi przeznaczone… tak bardzo chciałam tam zostać.

Related Posts with Thumbnails