Sometimes long is too long. Such was the case with my absence from this little place of mine. Trips, travel, spring break, Easter, birthdays, socializing and them some, all threw me off and kept me away. I didn’t mind at first, but then, and this is when ‘long is too long’, coming back to the routine appears the most difficult thing of all. How do you make up for the lost time? Do you brief and summarize, or rather, you ignore and jump in, as if nothing happened, pretending you haven’t really been away. But I have, and things have changed a little since my last time here. We spent the spring break in the sunny Arizona, which was good to my soul. We came back to the rainy British Columbia and that darkened my mood. Late nights with friends and family became frequent and they made getting up at 6 o’clock in the morning to go to work an extreme effort. Days have lengthened. I am a year older. Flowers, once more, fill every nook and cranny of my home. I’m back!

Tak długo, tak wiele! Tak, w skrócie, powinnam wytłumaczyć swoją tutaj długą nieobecność. Wycieczki, podróże, przerwa wiosenna, Wielkanoc, urodziny, spotkania – wszystko to trzymało mnie z dala od Majologii i było na początku wygodną wymówką na lenistwo i brak twórczej weny. Przyszedł jednak moment, bo ten zawsze nadchodzi, że “długo” okazało się “za długo” i wtedy też nastała chwila na powrót i chwila na prawdę. Chwila na powrót do rutyny i chwila na znalezienie z tego powrotu satysfakcję. Czy nadrabiać straty skrótowym felietonem, czy udawać, że nic się nie zmieniło od ostatniego razu? Jednego jestem pewna. Przerwa wiosenna w słonecznej Arizonie była zbawienna dla duszy. Powrót do deszczowego Vancouver wyhamował nieco mój optymizm. Częste, późne wieczory w towarzystwie przyjaciół i rodzinki uczyniły wstawanie do pracy o 6-tej rano czystą torturą. Dni są dłuższe. Postarzałam się o rok. Kwiaty, na nowo, wypełniły każdy kąt w domu i już nigdzie nie idę.

Related Posts with Thumbnails