co⋅ma – noun, plural -mas. – a state of prolonged unconsciousness, including a lack of response to stimuli, from which it is impossible to rouse a person.

The cat acted as if in deep coma when A. and I brought her home from the local SPCA. Lethargic and unresponsive, she slept for four days straight, and since her docile manner was the only visible attribute from which we could derive a suitable name, she became Coma. The poor thing must have gone through some traumatic events in her life, and the lengthy nap she took, when she moved to our home, must have helped her rid herself of all possible psychological damage or baggage, because she came out of it the most loving and affectionate cat we have ever met. It’s been 11 years she lives with us now. Her only shortcomings are her healthy appetite, hence her tendency for weight gain, the fact that escapes her entirely and a hard to overlook detail that she snores like a freight train.

Osa came to us a year and a half later, an adorable, 9-weeks kitten saved from the same shelter by F., our son (whom you have not yet met). We named her, what translates to English “a wasp”, for the colouring in her coat, the lovely orange and brown tones. Feisty and fiercely independent since day one, she managed to bring Coma to submission and established a clear pecking order in the household. She is the “alpha” female in this home, I am not kidding.

koma – stan długotrwałej nieprzytomności z brakiem reakcji na bodźce.

Kotka, którą z wielką radością, A. i ja przywieźliśmy z lokalnej ochronki dla zwierząt, zachowywała sie jakby leżała w głębokiej komie. Letargiczna i nie reagująca na bodźce, przespała cztery dni bez przerwy, ignorując jedzenie i wyjścia do toalety. Ponieważ jej ospałość była jedynym konkretnym wskaźnikiem jej osobowości, tak też nadaliśmy jej imię Koma. Biedactwo musiało przeżyć wiele traumatychnych momentów w swoim krótkim kocim życiu, ale ta długotrwała drzemka, zdecydowanie pomogła jej wyzbyć się ewentualnego psychologicznego balastu, bo kot doszedł do siebie i okazał się być niemożliwie kochającym i pieszczotliwym zwierzęciem, zdecydowanie najbardziej miłosnym, ze wszystkich jakie gościliśmy w naszym domu. Koma mieszka z nami juz 11 lat. Jedynymi wadami jakie niestety posiada, które z trudnością staramy się przemilczać, jest jej zdrowy apetyt z tendencją do przybierania na wadze, fakt, który ona wygodnie ignoruje, oraz mały szczegół, że chrapie jak lokomotywa.

Osa zawitała u nas półtora roku później. Rozkoszne, 9-tygodniowe kocię z tej samej ochronki, wybawione tym razem przez F., naszego syna (którego jeszcze nie poznaliście). Nazwaliśmy ją tak, jako że kolory jej futra kojarzyły nam sie z osą dzięki ślicznej pomarańczowo-brązowej tonacji.  Już pierwszego dnia, bez żadnej wątpliwości, pokazała swoją zdolność do ryzykanctwa i swoją niezależność przez najpierw, steroryzowanie Komy, a następnie upewnienie się, że tamta pozostanie na zawsze w podporządkowanej pozycji. Nie żartuję, rządzi całym domem.

Related Posts with Thumbnails