This is Part 5 of my impromptu lavender series. There are still a few of the lavenders on the balcony that are getting ready for their blooming glory, but they have just one week left to make up their mind, or they will be left out of the spotlight once we pack our suitcases, kiss F. goodbye, and take off for our summer vacations that I’m growing more and more excited about. O.K., enough about vacations and back to the lavenders. Today’s variety was raised in UK by Suffolk Herbs in Sudbury in the 1980′s. The main reason why I like this cultivar so much is its long stems that look impressive in a fresh bouquet. I don’t particularly care for the dry stems as they lose their vibrant violet colour once dried. The flowers are not especially fragrant, but try to touch the foliage and you’ll get that unmistaken lavender scent surround you immediately. It’s a very nice plant to have around. The Sawyers lavender is best suited for hedging and it looks very commanding when planted en masse, especially when it starts blooming. I would love to have a driveway outlined with these very attractive, spherical bushes.

Oto piąta już część z lawendowej serii. Pozostaje jeszcze kilka odmian, które bardzo powoli namyślają się, żeby pokazać się w całej swojej lawendowej okazałości, ale jak będą się tak ociągać , to nie zostaną tutaj pokazane, bo jak już spakuję walizki, jak ucałujemy F. na pożegnanie i wyruszymy na wakacje, (którymi jestem już niezmiernie uradowana), to zostaną te lawendy pozostawione same sobie, pewie zapomnianenie, tyle tylko, że może podlane od czasu do czasu z ręki F. No ale wystarczy o wakacjach. Dzisiaj pokazuję lawendę pod nazwą Sawyers. Została ona wyhodowana w Wielkiej Brytanii, przez Suffolk Herbs w Sudbury w 80-tych latach. Powodem, dla którego ja tak adoruję te odmianę, są jej bardzo długie łodygi i wielkie kwiatostany, które naprawdę robią wrażenie w żywym bukiecie. Jako suszona lawenda, nie prezentuje się ona zbyt efektownie, bo szybko traci ten piękny fioletowy kolor. Kwiaty też może nie należą do najbardziej pachnących, za to sam krzew wręcz odurza wonią przy najmniejszym dotknięciu. Polecam tę odmnianę lawendową, najlepiej jako żywopłot, posadzony dość gęsto, wtedy wygląda bardzo dostojnie, zwłaszcza gdy kwitnie. Wyobrażam sobie dojazd do domu wysadzony tymi atrakcyjnymi, kulistymi krzakami, ah!

Related Posts with Thumbnails