Archive for June, 2013...

Breaking Free

The end of the school year couldn’t arrive quickly enough for me this year. All through June, I felt as if I were getting rid of unbreakable shackles, scrambling over the nasty flu, just barely squeezing through each day at work, all while watching the rain fall down as if the world vowed not to dress in summer ever again. But today I’m breaking free through that tired and indifferent wall, and I’m officially starting the 2013 summer break. Watch me, it’ll be an awesome, wild ride! Hugs!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130627_BreakingFree

Koniec szkoły nie mógł nadejść szybko wystarczająco w tym roku. Czerwiec był próbą siły dla mnie i czułam jakbym bezskutecznie pozbywała się kajdanów – najpierw wstrętnej grypy, potem brnąc jak w smole przez ostatnie tygodnie roku szkolnego, wszystko to w nieustającym deszczu, bo świat zapomniał, że w międzyczasie nastało lato. No, ale dzisiaj, dzisiaj wszystko uległo niecierpliwie wyczekanej zmianie i wreszcie jestem na wakacjach. Odwiedzajcie mnie tutaj często, bo będzie to nie byle jaka jazda! Uściski!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

How Do You Do?, or How Are You Doing?

Such two simple questions, and such tremendously different answers. I’m astonished I’m appreciating the nuance only now, but better late than ever.

The confession be made, I was slacking off with blogging back in May. As always, I was cocky confident thinking I’d get back to it in no time, but got myself caught off guard when a flu, turned sinus infection, turned bronchitis took the better of me, where I became incapacitated for weeks, marveling through the bouts of laborious breathing efforts, how life could change in an instance, and promising myself to remember that simple distinction. The notion got emphasized even more when kind people around me started inquiring about my well being. Two questions were being asked and I found myself surprised at the dualism of them. When asked “How are you doing?” I tended to elaborate on all the unpleasant details of my condition, but when a person asked a simple “How do you do?”, I heard myself saying “Fine!” and I felt it, too. So here we go, my good Friends, I’m fine, and I hope you’re too!
Love…
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130623_HowDoYouDo

Takie dwa proste pytania, i tak zadziwiająco różne odpowiedzi. Nie do wiary, że dopiero teraz zaczynam doceniać tę subtelną różnicę, ale chyba lepiej późno, niż wcale.

Trzeba mi wyznać, że od maja obijałam się z blogowaniem. Przekonana, że ujdzie mi to na sucho, bo przecież powrócę do blogu bez zbyt długiej zwłoki, tymczasem życie potoczyło się innym, nie przewidzianym torem, z grypą, infekcją zatok, i w końcu zapaleniem oskrzeli, kiedy to pozbawiona wigoru na tygodnie mogłam tylko z politowaniem akceptować własną głupotę i podziwiać siłę natury co to jest w stanie zmienić istnienie w kilka chwil. Negocjując każdy następny oddech, tylko przyrzekałam sobie, że już nie zapomnę jak ulotne są wszystkie te nasze ambitne plany, i że nigdy już nie będę ich traktować jak czegoś co mi się należy. Koncepcja została dalej zaakcentowana kiedy to wszyscy dobrzy ludzie wokół zaczęli dopytywać się o moje samopoczucie. Padały dwa pytania i zdziwiona byłam jak dualistyczne są ich intencje, jeśli nawet nie zamierzone. Chociaż nie łatwo jest wyśledzić ten anglojęzyczny niuans w polskiej mowie, to gdy spytana “Jak się czujesz?”, przyłapywałam się na długiej, zawierającej w sobie wszystkie detale o mojej chorobie odpowiedzi. Gdy padało proste pytanie “Co tam słychać”, nagle moja odpowiedź sprowadzała się do prostego “Wszystko dobrze”, i co ważniejsze, tak też się czułam. Tak więc, Moi Drodzy, wszystko jest dobrze, i mam nadzieję, że u Was też.
Moc uścisków
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off