Archive for January, 2013...

Rain, Rain Go Away! Come Again Another Day

You know it has rained for much too long here when every conversation you have, starts with the statements about weather. You know the rain gets to everyone when the seven-years-olds complain about it. On the positive note, I now have meaningful conversations with one-graders.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130130_RainRain

Kiedy każda rozmowa zaczyna się od stwierdzeń o pogodzie, oczywistym wtedy staje się fakt, że deszcz pada już o wiele za długo. Kiedy to siedmiolatki zaczynają narzekać na deszcz, wiadomo już, że ta szarówka daje się wszystkim we znaki. Korzyścią w tej całej sytuacji jest tylko to, że teraz mam wspólny temat do rozmowy z pierwszakami.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

In the Mood for Colour: White

At this time of the year, I desperately scout the surroundings for some colour inspiration. I’m sure, I’v'e mentioned it before, but let me say it one more time – as much as I love living in British Columbia, the winter colour palette is limited here to the three following colours and their tints and shades: grey, green, and brown. I’ve been taking pictures with some renewed exhilaration recently, but once I view them I’m ready to give up photographing anything. Boooooriiiiing! The resourcefulness is the remedy for the need, so I started creating colour moodboards and today I present to you: WHITE. Fitting the season nicely, it’s actually more than a seasonal affection for me. It spells out comfort, simplicity, and tenderness – everything I seem to crave of recent. The biggest WHITE want for me is the ZEN feeling I’m so ready to embrace. Then on the list is a great deep linen-covered sofa – the white one would be the ultimate indulgence. The birch bark makes me think of the summer vacations in Poland and the white lace, along with all the white dishes in the world bring the comforts of home to mind. Last, but not least are the white macarons that are surely on my list to bake next. How nice!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130129_InTheMood

Z pewną dozą desperacji, próbuję dodać koloru do swojego życia. Zapewne napomykałam wcześniej, że mimo że bardzo lubię Kolumbię Brytyjską, to jej zimowa paleta kolorów jest stanowczo zbyt ograniczona. Składa się ona zaledwie z trzech kolorów i ich odcieni – szarego, zielonego i brązowego. I mimo, że ostatnio starałam się fotografować dużo, to po przeglądnięciu zdjęć zwykle nie chce mi się fotografować w ogóle – taka nuda! Ponieważ zaradność staje się lekarstwem na wszelkiego typu potrzeby, to i ja radzę sobie odnajdując kolory we własnoręcznie stworzonych paletach kolorów i dzisiaj przedstawiam Wam Biel. Biel, choć tak wdzięcznie zgrana z sezonem, to dla mnie oznacza dużo więcej. Komfort, prostota, delikatność – wszystko to czego mi ostatnio brakuje. Największym z moich BIAŁYCH pragnień jest poczucie relaksu – ZEN na codzień, głebokie oddechy i nie wplątywanie się w niepotrzebne komplikacje. Następna na liście jest głęboka, miękka kanapa – no biała, byłaby ostatecznym zatraceniem. Biała kora brzozy przypomina mi, że już latem będę z powrotem w Polsce (czy słyszycie moje kwilenie z radości?), a koronki i te wszystkie białe porcelany to hołd oddawany wygodom, które wiernie czekają na mnie codzień w domu. Na końcu listy są te białe waniliowe makaronki, co to już tkwią wysoko na liście wypieków, a jeszcze nisko na drabinie umiejętności.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Hobnailed

I see a collection forming! I’m seeing the hobnail glass everywhere these days, but I’m majorly seduced by these tantalizing hobnail glass votive cups. I have no idea how they were meant to be used, but placing them as toppers on candlesticks works for me.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130121_Hobnailed

Już widzę nową kolekcję na najlepszej drodze do stworzenia. Trafiam na ćwiekowane szkło wszędzie ostatnio, ale tak naprawdę to ujęły mnie najbardziej te ćwiekowane lampiony na świeczki. Szklane nóżki idealnie wpasowują się w świeczniki, więc takie ich wykorzystanie zostało im przeznaczone.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Hibernating Beauties

The weekend is coming to an end. Hope you guys are having a great time. Two days off work is never enough for me, especially with long walks that I’m attempting every day to keep my FitBit happy. The strange weather continues. It’s freezing cold with a temperature inversion happening, so our whole meteorological world is turned upside down. It’s cold and foggy in low elevations and bright and sunny in the higher ones. Thankfully, we live a little higher and the sun keeps us company, but entertaining a walk yesterday in the nearby park was a gloomy, milky experience. The nature is still fast asleep everywhere. The hydrangeas withstand the weight of the snow that doesn’t want to melt and hibernate peacefully under their snowy covers. I guess, I should let them and just wait for the nature to run its course – not an easy task. When it concerns spring, I want to meddle. Sigh!

20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130120_HibernatingBeauties

Weekend się powoli kończy – mam nadzieję, że mija on Wam milutko. Dwa wolne dni to zdecydowanie za krótki czas, żeby odpocząć, zwłaszcza że spacery zabierają mi masę tego wolnego czasu, ale czego się nie robi, żeby FitBit był zadowolony. Dziwna pogoda nadal u nas trwa. Jest mroźno, a do tego inwersja temperatury postawiła cały nasz meteorologiczny świat na głowie. Zimno i mgliście nisko, ale za to jasno i słonecznie jak się mieszka trochę wyżej. Na szczęście słoneczko dotrzymuje mi towarzystwa, ale wczorajszy spacer w pobliskim parku odbył się prawie po omacku. Zdążyłam jednak przyuważyć, że natura jeszcze drzemie. Hortensje przykryte śniegowymi kołderkami wyglądają nawet przytulnie i nie przeszkadza im, że ten śnieg nie chce topnieć. No cóż, czas bym powstrzymała swoje wiosenne zapędy i pozwoliła przyrodzie przejść jej odwieczny cykl. Oj, nie będzie to łatwe, bo gdy przychodzi do wiosny, to staję się potężnie niecierpliwa i wścibska. Ohhh!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

On the Top of the World

You can tell I long for the warmth again. No, it didn’t take me long to feel like I’m done with winter this year, only like a week or two. When I go back to look at the pictures I took in the past with the sole purpose of finding sun-drenched locations, it’s a signal I’m already waiting for the change of seasons. So here we go, only eight more weeks till the spring break in sunny Arizona. Can’t wait to hike the Peralta Trails again in the Superstition Wilderness – the sun, the 360 views, the feeling like we’re on the top of the world – all the telltale signs of freedom.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130119_OnTopOfWorld

Już znowu tęsknię za ciepłem. Nie upłynęło dużo czasu zanim poczułam, że jestem już gotowa pożegnać się z tegoroczną zimą – tylko tydzień, czy dwa. Bo gdy wracam do starych, zrobionych przez siebie zdjęć tylko i wyłącznie w poszukiwaniu słońcem oblanych miejsc, to jest to pewny znak na to, że czas na zmianę pory roku. A więc jeszcze osiem tygodni i zawitamy znowu w Arizonie na wiosenne ferie. Już radość mnie ogarnia na myśl o szlakach w Peralta, gdzie dominują słońce, widoki na 360 stopni i poczucie, że wspięliśmy się na szczyt świata. Ach, wolność!
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

When It’s Snowing

When it’s snowing, thoughts, aspirations, and anxieties, all subside. The world quiets down in no time, so does my soul, and does my body. It’s the time when unhurried and dreamy become my second nature, when new books find their way into my hands, and I lose myself to reading and relaxing. I needed this downtime since our return from Arizona. The changes in climate must take a toll on one’s ability to function in drastically different environments – the sun-defined and somewhat hyper and driven attitudes of Arizona, to subdued, hibernating moods of the rainy (and sometimes snowy) British Columbia. Soon the snow will melt, and it’ll be time to get organized for the new year. It’s interesting how ‘organized’ seems to be a theme for every January. Somehow, I don’t mind. I like the cathartic feeling of the “fresh-clean-start”.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130114_WhenItsSnowing

Gdy pada śnieg cichnie cały świat. Cichną myśli, aspiracje, troski. Wycisza się też mi dusza i ciało. Z pośpiesznego trybu, wchodzę w ten raczej leniwy i trochę senny. Natykam się na nowe książki i zatracam się w czytaniu i relaksie. Zdaje się, że potrzebowałam tego zwolnienia po powrocie z Arizony. Drastyczna zmiana klimatu z pewnością wpływa na czas konieczny do przystosowania się do nowego środowiska – z dyktowanego słońcem i nieco nad-aktywnego trybu życia w Arizonie, do przytłumionego, jakby w hibernacji nastroju deszczowej (a czasem nawet śnieżnej) Kolumbii Brytyjskiej. Na szczęście, śnieg stopnieje już zaraz i trzeba będzie zorganizować się w tym nowym roku. Ciekawe jak każdy styczeń zdaje się być miesiącem na zorganizowanie sobie życia. Nie wadzi mi to ani trochę, bo lubię to poczucie “świeżego, czystego początku”.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Comments Off

Lemon and Macaron…

… the two words that somehow seem married in ultimate happiness. And in need of some happiness I seemed to be, so I baked these… to a great success, I might add.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

20130109_LemonAndMacaron

Cytryny i makaronki – dwa słowa co to natychmiast kojarzą się ze szczęśliwym związkiem. A ponieważ jestem w poważnej potrzebie szczęścia to i upiekłam te cytrynowe makaronki… i to z sukcesem, śmiem dodać.
20110226_GosiaMaj-SigWithDaisy

Bye, Bye Gruba!

Today we’ve said a goodbye to our kitty. We watched her suffer for so many months now that this release should be nothing but a relief, but it isn’t. Not yet, anyhow. I regret I can’t show you my favourite photo of Gruba… snacking on daffodils fresh in bloom – just her signature style – highly sensitive to beauty, but not ignoring a moment when tasty food is in sight. My kind of girl! See her here and here.

Pożegnaliśmy dzisiaj naszą kotkę. Z bezsilnością przypatrywaliśmy się jej chorobie przez długie miesiące, więc dzisiaj powinniśmy czuć coś w rodzaju ulgi. Niestety, nie jeszcze. Szkoda, że nie mam dostępu do najlepszego zdjęcia Grubej, jakie udało mi się kiedykolwiek jej zrobić – zdjęcia, które idealnie sugeruje jaki to z niej był kot… pożerająca dopiero co rozkwitnięte narcyze. Cała ona – wrażliwa na piękno, ale nie przepuszczająca okazji na dobrą przekąskę. Możecie zerknąć na Grubą tutaj i tutaj.

Related Posts with Thumbnails