Archive for February, 2012...

Leaping

There is something utterly optimistic about the 29th day of February. The distinctiveness of the day makes it special in many ways. Today it snowed, but also it was sunny, yet freezing, but fresh green buds were present on every bush I passed. It’s impossible to sensibly consider a day like that. It’s just a calendar oddity and a social curious case that we should take as it comes to us bearing flowers. Consider this hellebore. There is something so grand and deterministic about that bloom that shows up in the garden in February that there is nothing more to do about it, but just admire.

Jest coś nadzwyczajnie optymistycznego w 29-tym dniu lutego. Odrębność tego dnia czyni go unikalnym na wiele sposobów. Bo oto dzisiaj padał śnieg, ale też świeciło słońce, jednak było też mroźnie, ale zielone pączki dominowały każdy napotkany krzak. Trudno jest logicznie nastawić się do dnia jak ten. Jest on poniekąd kalendarzowym dziwolągiem i towarzyską atrakcją (znam kogoś, kto obchodzi ekstrawaganckie urodziny z wielką pompą i tylko raz na cztery lata). Na szczęście dzień jak ten rozwesela gotowością do wiosny, bo rozpustnie już kwitną ciemierniki. Jak tu nie podziwiać wspaniałości tego kwiatka i jego uporu, gdy pojawia się w ogrodzie już w lutym. Dlatego siedzę już sobie w ciepłym domku, po przepracowanym dniu, ustawiam plan do zdjęć, bo słońce jeszcze na tyle wysoko, że i zdjęcia można robić… i podziwiam.

When Thursday Feels Like Friday

I know it’s Thursday, but I feel as if the weekend had already started for me, hence the extra cheerful mood around here on Majology. Tomorrow, instead of going to work, at the school, I’ll be at the training centre… well, training. This tiny change in routine feels so good that I couldn’t resist and had to share the spring that I feel in my heart, but also the spring that is starting to happen all around us. Take, for example, these forsythia bushes in full bloom. Happy Friday, Everyone!


Pin It

Wiem, że jest czwartek, ale czuję się jakby weekend się już zaczął, stąd też ten radosny nastrój na Majologii. Jutro, zamiast w szkole, jestem na szkoleniu i ta nic przecież nie znacząca zmiana w codziennej rutynie, potrafiła mnie nastawić nie tylko optymistycznie do świata, ale przede wszystkim, bardzo wiosennie, bo wiosna mi tylko na myśli. Wiosnę zresztą, zaczyna już być widać wszędzie wokół, czego te kwitnące forsycje są dowodem. Życzę Wam wszystkim miłego piątku.

Launder and Iron

I must admit, these are the two chores that take the most persuasion for me. I avoid ironing, as if my life depended on it. Yet, I will not dress a table in an unironed tablecloth, similarly, I won’t fit it with a wrinkled napkin. Yes, I a*l*w*a*y*s have more ironing to do than I have free time on my hands. Thankfully, it’s not a cause for domestic stress for me, though the ironing basket overflowing with linens all of the time can be quite annoying. So, yes, you guessed it, my entire Sunday, the day I should enjoy, and during which I’m supposed to relax, was spent ironing. I’m out of my mind!!! I see it clearly now, at 7 o’clock on Sunday evening, just when my weekend is coming to a close, I’m wondering what happened to my two free days off-work. Is there a more succinct word that appropriately names my predicament?


Pin It

Pranie i prasowanie są tymi domowymi obowiązkami, które w moim przypadku, wymagają najwięcej perswazji. Prasowania unikam za wszelką cenę, ale jednocześnie, nie położę nie wyprasowanego obrusa na stół, jak również, nie wyposażę go w wygniecioną serwetkę. Zawsze mam więcej prasowania niż czasu do dyspozycji. Na szczęście, ten brak domowej organizacji nie przysparza mi stresów, ale kosz pełen obrusów do prasowania, po prostu działa na nerwy. Tak więc spędziłam niedzielę prasując, dzień, który według wszelkich planów, powinien był być poświęcony przyjemnościom i relaksowi. Teraz, o siódmej wieczorem, w niedzielę, kiedy to weekend nieubłaganie dobiega końca, nagle jasno widzę, że dwa dni wolne od pracy przeleciały mi przez palce. Jeśli ciśnie Wam się na język słowo, które nieco dobitniej określi moją sytuację, to proszę powstrzymajcie się od użycia.

Soothing Weekend

On the day like today, when the rain is pouring, the wind howling, and it’s still dark-grey outside at 10 o’clock in the morning, I come to a conclusion that only a soothing cup of tea can convince me to just sit, sip, and contemplate. Some days the battlefield has been emptied, and the only one you have to conquer is yourself. Happy weekend, Everyone!

W dzień jak dzisiaj, kiedy deszcz pada jak najęty, wiatr hula i jest nadal szaro-buro o 10-tej rano, dochodzę do wniosku, że tylko kojąca filiżanka herbaty może mnie przekonać by spokojnie posiedzieć, posączyć i pokontemplować. Czasami pole bitwy pustoszeje i jedynym wrogiem pozostającym do pokonania jest własne ego, plany i ambicje. Życzę wszystkim spokojnego weekendu.

There Is Nothing a Good Belgian Chocolate Won’t Fix

No melancholy, no sorrow, no trouble, and no winter blues can linger if you get a little taste of the great Belgian chocolate. Have you gotten your own chocolate fix this Valentine? Doesn’t the future instantly look brighter and more promising?

Dobra czekoladka jest lekarstwem na wszystko. Żadna melancholia, żal, kłopot, ani znużenie zimą nie oprze się dobrej belgijskiej czekoladzie. Czy czekoladowe podarunki z okazji Walentynki wyleczyły już wszystkie Wasze chandry? Czy przyszłość nie zaczyna natychmiast wyglądać różowiej i o wiele bardziej obiecująco po małej porcji czekolady?

I Just Might…

… surprise A. with a lovely breakfast for St. Valentine’s day – at 6:30 am. Yes, I might.
Happy St. Valentine’s Day to you all!

Kto wie, może zaskoczę A. miłym śniadaniem w łóżku przy okazji Święta Walentynki… o w pół do siódmej rano. Kto to wie…
Wszystkim życzę Wesołej Walentynki!

The Liebster Blog Award

What not to like about the Liebster Blog Award? Title alone is endearing enough, but consider this – the award sends some bloggy love to smaller blogs (with less than 200 followers), and I was chosen as one of the recipients. Woot!!!

Many hearty thanks to Magda of Magda’s couldron, who picked Majology as one of the five blogs deserving some recognition. Magda’s couldron is chalk-full of fantastic food recipes and equally inspiring photography. I’m a big fan of her participation in the Donna Hay Food Styling & Photo Challenge and every month I cheer her on, as she puts her tremendous photography skills on display for many to judge. Such spunk and creativity! View her rendition of the Sage and Parma Ham Corn Muffins where Magda challenges some photo pros with just fantastic results.
But back to the award. Now is my turn to pass on the Liebster Blog Award to five blogs that I read, admire, and watch grow:

1. Paulina Kolondra Fotografia
I’ve been a silent reader and a mindful observer of Paulina’s gorgeous photography. I adore her eye-popping images, colourful and playful, with the unassuming personality that manifests itself in her skillful, but humble writing.
2. Stagetecture
Ronique is such a positive force in the blogging world. Her professional (architecture and interior design) credentials are very impressive, so I’m not surprised that she built the successful website where she helps people like me to view the latest interior design and decorating trends.
3. My Scandinavian Home
Niki’s blog is my lifeline. She supplies my daily dosage of interior decorating inspiration and because her style, sensibility, and choices regarding the imagery she features align so perfectly with my own decorating preferences, I could not go without listing My Scandinavian Home here.
4. Vegetarianirvana
I’m not a vegetarian, but Sandhya’s vegetarian dishes, she so effortlessly prepares, and her elegant writing style, make this blog one of my favourite. By the way, every single dish I made following Sandhya’s recipes was a hit. Check this one out – Fall Salad – an absolute favourite for any party.
5. Korwel Photography Blog
Well, what can I say, I’m partial to blogs with good photography. Iza’s blog is one of them. She also teaches her readers how to handle various photographic situations, which makes her blog a very useful tool in any amateur photographer’s toolbox. A scientist by training, she will open your eyes to many technical aspects of photography, you, as the spontaneous photographer that you are, might easily miss.

And here are the Liebster Blog Award rules:
1. Thank the blogger who granted you the award.
2. Post the Liebster Blog Award on your blog.
3. List five bloggers you consider worthy of the recognition for their blogging efforts and leave them a comment on their respective blogs.

So that’s it, folks, and I’m off, to celebrate my success!

Zostałam nagrodzona nagrodą ‘Liebster Blog’, czyli nagrodą na ulubiony blog. Już sama nazwa nastraja optymistycznie. Nagroda ta ma za zadanie wyróżnić blogi, które są warte pochwały, ale mają mniej niż 200 stałych czytelników. I oto jestem jednym z nagrodzonych. Hurrraaaa!!!

Wdzięczna jestem Magdzie z Magda’s couldron, która wybrała Majologię jako jeden z pięciu blogów godnych uwagi. Magda’s couldron jest wypełniony po brzegi fantastycznymi przepisami i równie inspirującą fotografią. Jestem zapalonym kibicem Magdy, gdy uczestniczy co miesiąc w konkursie na najlepsze wystylizowanie i sfotografowanie przepisu z czasopisma Donny Hay, bo zmaga się ona z profesjonalistami i wystawia swoje ogromne fotograficzne umiejętności na ocenę, czy krytyke, a głównie pochwały wielu. Trzeba mieć wiele zdolności, odporności, i talentu, żeby to zrobić. Zobaczcie jej wersję na kukurydziane babeczki z szynka parmeńską i szałwią, gdzie Magda stawia czoła znakomitym fotografom z doskonałymi rezultatami.
No ale wracam do nagrody. Teraz moja kolej by przekazać nagrodę ‘Liebster Blog’ pięciu innym blogom, które czytam i podziwiam.

1. Paulina Kolondra Fotografia
Jestem cichą wielbicielką przepięknej fotografii Pauliny. Podziwiam jej dynamiczne obrazy, kolorowe i pełne treści, podczas gdy jej delikatna osobość manifestuje się w interesujących, ale pokornych tekstach.
2. Stagetecture
Ronique jest jak siła natury w blogowym świecie. Jej profesjonalne tytuły i osiągnięcia (w dziedzinach architektury i wystroju wnętrz) są niezaprzeczalne, dlatego nie dziwi mnie wcale jej sukces w stworzeniu stronki internetowej, która przyciąga swoją zawartością zainteresowanych dekoracją wnętrz.
3. My Scandinavian Home
Blog Niki jest dla mnie dziennym zastrzykiem inspiracji w dziedzinie dekoracji wnętrz. Jej styl, wrażliwość, decyzje dotyczące rodzaju i jakości grafik jakie załącza do swojego bloga, pokrywają się w 100% z moimi zainteresowaniami, więc mam nadzieję zaintrygować Was jej blogiem, bo jest on zdecydowanie wart uwagi.
4. Vegetarianirvana
Nie jestem wegetarianką, ale wszystkie wegetariańskie dania Sandhyi, które przygotowuje wydawałoby się z taką łatwością, a o których pisze z polotem i elegancją, powodują że jest to jeden z moich ulubionych blogów. Każde danie przetestowane jest zawsze totalnym sukcesem, a przepis na jesienną sałatę gwarantuje Wam pochwały od wszystkich gości i jest idealny na każde przyjęcie.
5. Korwel Photography Blog
Cóż mogę powiedzieć, preferuje blogi z dobrymi zdjęciami, a blog Izy właśnie jest takowym. Ona nie tylko zna się na fotografii, ale jeszcze szczodrze dzieli się z czytelnikami cała swoją wiedzą, co czyni, że jej blog jest jednym wielkim źródłem fotograficznej wiedzy. A ponieważ ma naturę i pracuje jako naukowiec, to często otwiera mi oczy na aspekty fotografii, które jako amatorka, humanistka, samouk, łatwo potrafię przeoczyć.

A teraz zasady nagradzania:
1. Podziękuj blogerowi, który Cię nagrodził.
2. Wkopiuj logo nagrody na swoim blogu.
3. Wylistuj pięć blogerów, którzy według Ciebie są warci uwagi i zasługują na rozpowszechnienie, po czym zostaw każdemu z nich komentarz.

To tyle, Kochani, kończę i idę świętować a A. ten mój pierwszy blogowy sukces.

What’s ‘Zaparka’?

My gluten-free diet is not going too well. I mean I still choose gluten-free foods to eat, and this part is O.K. If it weren’t for the breads, I’d be a happy camper. Unfortunately, the taste of the gluten-free breads is quite unpalatable. At least for me, it is. The reason why I started baking breads at home was to taste again and again rustic breads that I grew up with. I learned how to bake and achieve that true fresh bread taste. And now, when I realize that no gluten-free bread can deliver the sensation, I just give up. At least until I find this one gluten-free formula that’ll work for me. In the meantime, I’m back to baking breads at home. The assortment is now somewhat limited, as I choose the second best thing – whole grain sourdough breads, with emphasis on all grains, but wheat. Here is a very nice bread of which recipe came to me from a fellow blogger from Poland, Anita of “Spiżarnia” (“Pantry). I tweaked the recipe ever so slightly. One thing I shouldn’t have done was to score the breads. The recipe calls for it, but my clumsy scoring technique caused the breads to deflate, right in front of me. One more thing I need to mention before I write up the recipe, is one step in the preparation that I’m not sure how to translate into English. In the Polish language it’s called ‘zaparka’ and the closest interpretation would be ‘a soak’ made with very hot, but not boiling water.
This bread will be submitted to YeastSpotting, a weekly bread-baking roundup at Wild Yeast.
And here is the recipe:

Whole-Spelt Sourdough Bread
(from the book by Małgorzata Zielińska “Domowa Piekarnia” (“Home Bakery”)

Yields: 2 loafs, 650 g each

Spelt Sourdough Preferment:
80 g spelt (or wheat) sourdough 100% hydration
125 g whole-spelt flour
80 g water

Combine all the ingredients of the sourdough preferment, cover, and leave at room temperature for 10-12 hours. The preferment should double and then slightly deflate.

Soak:
100 g whole-spelt flour
120 g hot water
1 tsp salt
1 Tb caraway seeds, ground (I omitted the caraway seeds entirely)

Combine the soak ingredients and leave at room temperature for 8 to 12 hours.

Bread Dough:
280 g preferment
220 g soak
50 g cooked and pureed potatoes (optional) (I substitued the potatoes with 50 g sunflower seeds)
500 g whole-spelt flour
250 g water
1 Tb water
1 tsp cane sugar or molasses (optional) (I skipped sugars altogether)
1/4 tsp active dry yeast
1 tsp salt

Method:
1. Combine all of the dough ingredients with water added gradually. Mix for two minutes, cover, and leave for 10 minutes.
2. Mix the dough briefly (five hook rotations), cover, and leave for 30 minutes.
3. Preheat the oven to 450°C
4. Do 5 more rotations, cover, and leave the dough for 60 minutes.
5. Move the dough to the bench, divide into two parts, shape into two batards (I shaped them into boules and placed them in round bannetones, spreading some more sunflowers on top), and place them in bread forms. (I baked mine free-form)
6. Leave to rise for 4-5 hours, or until dough doubles in volume (my boules were ready in 3 hours). You can retard the loafs for up to 12 hours after the initial rising of 1 to 2 hours is completed.
7. Score the loaves and bake with steam for 35 t 40 minutes, or until the breads brown nicely (next time baking this bread, I’m NOT scoring at all).
Enjoy!


Pin It

Moja bezglutenowa dieta nie ma się najlepiej. Znaczy, nadal wybieram bezglutenową żywność i nie narzekam. Gdyby nie ten nieznośny smak bezglutenowych chlebów, wszystko by grało. Niestety, nie umiem zaakceptować smaku tych nieszczęsnych chlebów. Całe to zamieszanie z pieczeniem chlebów w domu było po to, by mieć tutaj na obczyźnie, choćby namiastkę tego co się z domem kojarzy – smak prawdziwie wypieczonego chleba. Nauczyłam się jak to zrobić, żeby chleb smakował tak jak w dzieciństwie, i gdy nagle zrozumiałam, że żaden bezglutenowy chleb tego smaku mi nie dostarczy, to nie mam wyjścia, tylko zacząć piec na nowo. Być może trafię jeszcze na bezglutenowa recepturę, która mnie będzie rajcować, a tymczasem ponownie piekę, i to nie totalnie bezglutenowo. Asortyment chlebowy jest nieco zawężony (nie ma już bagietek), a raczej staram się wybierać te pełnoziarniste, na zaczynie, koncentrując się na każdym innym ziarnie niż pszenica. Prezentuję więc wyborny chleb, na który natknęłam się u koleżanki, blogerki (pewnie ją znacie) – Anity ze ‘Spiżarni. Przepis ten oryginalnie pochodzi z książki Małgorzaty Zielińskiej “Domowa Piekarnia” – razowy chleb orkiszowy na zakwasie. Nieznacznie zmieniłam recepturę, pomijając kminek i cukier, a zamiast ziemniaków, dodając ziarna słonecznika. Rzeczą, której nie powinnam była robić to nacinać chlebki, mimo że przepis tak dyktował. Niestety, mój brak techniki w nacinaniu, spowodował, że bochenki podupadły na moich oczach i już nie dały rady się podnieść w piekarniku. To chyba wszystko co mam do zakomunikowania na temat tego orkiszowego chleba. Proszę podąż za linkiem do blogu Anity, żeby otrzymać przepis. Chleb jest naprawdę pyszny. Mam nadzieję, że dasz się skusić.

Related Posts with Thumbnails