Archive for 2012...

Le Macaronage

At last, en fin, finally… I’ve learned how to make ‘les macarons’. Well, I’ve had the opportunity to learn, and to conclude whether I’ve retained the knowledge I’ve been acquiring, or not, only future attempts at these finicky cookies will show and tell. For now, I bask in the glory as a capable pâtissière and thank my educatrice, Pricille for taking on a jejune apprentice like me under her wing. Merci, Pricille!

Wreszcie nauczyłam się wypiekać makaronki. Przynajmniej, była mi dana okazja do przyuczenia, choć czy udało mi się to z sukcesem, dopiero przyszłe próby wykarzą. Tymczasem jednak, tkwię w przeświadczeniu, że jestem zdolną pâtissière i wdzięczna jestem Pricille za przyjęcie mnie pod swe skrzydło i za cierpliwą naukę.

Praise the Bread

I’ve been baking some basic breads without stopping, just not reporting on the process much. Baguettes and Italian breads have kept coming out of the oven, but in this house, they’re no longe a cause for excitement. Things have changed, however, when I unloaded from the oven two round wheat-rye sourdoughs yesterday. Nestled nicely in cast-iron skillets, hot, superbly aromatic, and crackling in a hurry, they were a bready vision, and sure enough, a true delight to the taste buds once they cooled off. I first got the formula for this awesome bread from Trufla, a Polish food blog I fancy. Since this bread is such a success, I’m rushing to bring you the formula for it, with hopes that you try it without delay.

Wheat-Rye Sourdough in a Cast-Iron Skillet
Ingredients:
405 grams wheat (or graham) sourdough starter (100% hydration)
655 grams wheat bread flour
110 grams rye flour
1/3 tsp instant dry yeast
450 grams water
1 TB sea salt

Directions:
1. Mix the sourdough starter with water and yeast.
2. Add the two flours and mix in a bowl of the standing mixer, on low, for 2 minutes. Cover and leave to autolyze for 20 minutes.
3. Add salt and mix for 5 minutes, alternating between low and medium speeds. Cover and leave to ferment for 60 minutes.
4. Now turn on the mixer for just five rotations of the hook as the alternative to stretching and folding the dough. Cover again and leave for another hour.
5. Divide the dough into two parts. Form boules and place them in floured bannetons. Slip the baskets into plastic bags and place in the refrigerator to retard for 8 to 12 hours.
6. Place two small-size cast-iron skillets in the oven and preheat to 550ºF. Once hot, transfer the boules onto the hot skillets and immediately place in the oven. Bake with steam for 35 minutes lowering the oven temperature to 465ºF.
7. Cool off completely before cutting.

Note: This post will be submitted to YeastSpotting – the weekly bread-baking round up featured by Wild Yeast.

Piekę nadal regularnie, ale toczy się ten proces po cichu, bo pospolitość tych wszystkich bagietek i włoskich chlebków nie wzbudza już u nas w domu euforii. Rzeczy uległy nieco zmianie, gdy wyciągnęłam wczoraj z piekarnika dwa pszenno-żytnie chleby na zakwasie. Wygodnie usadowione w żeliwnych patelniach, gorące, pachnące, ze skórką naznaczoną chrupiącymi pęknięciami, nęciły i grały na wszystkich możliwych zmysłach, a zwłaszcza na tych smakowych. Natrafiłam na ten przepis na polskim blogu kulinarnym, który czytam regularnie i podziwiam – Trufla, a dzisiaj dzielę się nim z Wami, byście bez zbędnych opóźnień, czym prędzej ten cudny chlebek przetestowali.

Notka: Link z tego posta będzie wysłany do YeastSpotting, cotygodniowej listy wypieków prowadzonej przez Wild Yeast.

Memory is Berried in My Mind…

I’ve come across this image this afternoon from way back in August, at the time when I quoted Sylvia Plath. I remember disliking how this picture turned out – the background was too busy for my liking and I complained about a myriad other things. There is something to be said about the change in one’s perspective, when one has such a need. Today, just looking at the multitude of summer pictures, all of the sudden I instantly liked this one. Why, on Earth, I rejected it before? Does the feel for summer, and the taste for blackberries have anything to do with it? Can anyone tell me?

Natknęłam się dzisiaj na to zdjęcie, które zrobiłam dawno temu, w sierpniu, kiedy to cytowałam Sylvię Plath. Pamiętam, jak krytycznie podeszłam do niego – tło było zbyt krzykliwe, brakowało tu i tam ostrości, i jeszcze kilka innych rzeczy. Dzisiaj dochodzę do wniosku, że perspektywa oglądania, zmienia się wprost proporcjonalnie do pozycji i potrzeb oglądającego. Patrzę na ten obrazek dzisiaj i raduje mnie on bez miary. Co to jest do licha? Zmienność i niestałość kobiecej natury, czy tylko tęsknota za wszystkim, z czym lato się kojarzy? Jeśli tak, to dlaczego? Niechże mi to ktoś wytłumaczy.

Tea Soothings

I’m wiping away with the spiced tea the nagging and persistent thoughts of the necessity to start another work week tomorrow morning. Wouldn’t it be nice not to have to go to work at all? Those who maintain they need work to feel fulfilled, they must be…, well, let’s just say I’m laughing with scorn and superiority – bwahaha!!!

Przeganiam pachnącą przyprawami herbatą natrętne myśli o przymusie powrotu do pracy jutro rano. Jakże fantastycznie byłoby nie pracować w ogóle. Ci co twierdzą, że nie umieliby żyć bez pracy, albo oszukują się, albo też… no może nie powinnam nikogo oceniać… tylko głośno zaśmiać się z wyższością – bwahaha!!!

Comments Off

Time for Candles

The days are getting shorter and darker. I’m in serious need for some additional light, some glow, and some flicker of the candles. I do it for the magic of it, and to beckon the Christmas Spirits.

Dni coraz krótsze i zimniejsze. Z potrzeby serca na więcej światła i blasku, zapalam świeczki. Robię to dla tej jednej chwili, która zmienia pokój z nudnego, w magiczny… i jeszcze by przywołać świąteczne duchy.

Comments Off

A Glance from Atop

Sometimes one needs to change the perspective, the vantage point, or just plain standing, to appreciate what’s in front of, and below her. Looking down at the Fraser River from the Woodside Mountain certainly did that for me. I took a deep breath, exhaled, shuffled some priorities, an instantly felt renewed. Remember to go through this little exercise yourself before the holiday delirium begins.

Czasami należy zmienić perspektywę, albo punkt widzenia, albo po prostu stanowisko, by docenić co rozpościera się przed Tobą i patrzy Ci prosto w twarz. Jedno spojrzenie z wysokości na rozlewisko rzeki Fraser z góry Woodside, szybko mi to uświadowmiło. Kilka głębokich oddechów, jeden pełny wydech, żonglerka w priorytetach i natychmiast poczułam się jak odnowiona. Pamiętaj, by zastosować to szybkie ćwiczenie zanim jeszcze padniesz ofiarą przedświątecznego delirium.

Collections: Linen Napkins

Time for another quick collection of mine. I’m crazy about linen, so the stashes are growing, but what not to love? Apart from being my favourite, it’s also the oldest, and the most luxurious of fabrics. I’m drawn to all these colours here, but these could be considered a cheater version of true linen, they’re not the homespun version. I’ll be sure to show you some of those, as well.

Czas na kolejną kolekcję. Kocham len, więc stosy rosną, i to nie tylko stosy serwetek, ale jak tu pozostać obojętnym na to cudo. Jest to bezkonkurencyjnie mój najulubieńszy materiał, zarówno do noszenia, jak i fotografowanie, ale też ujmuje swoim czarem, zapachem szafy Babci, fakturą, która w równej mierze znamionuje luksus, jak i prostotę. Ta oto kolekcja cieszy mnie głównie kolorami, ale podszywa się tylko pod prawdziwy len, bo daleko jej to kolekcji szlachetnego, ręcznie tkanego na krosnach, zabytkowego lnu. Wkrótce, mam nadzieję, pokazać Wam i ten.

By My Bedside

The title may sound a little serious, but actually, it’s all a light and pleasant matter. As I spend long hours today in my bed, nursing a call, I have a chance to look around and notice things. I’ve realized that I don’t have a night table, nor do I have a night stand. I also notice, that these would have come today rather handy for placing a cup of tea on one or the other. Instead, I have night drawers, converted into night shelves – old discarded drawers that served no purpose anymore, which I picked up in my usual cast-out-loving fashion and turned them into something practical. Recycling at its best, I think. Hope you like!

Tytuł posta brzmi trochę poważniej niż to było moim zamiarem, ale tak naprawdę to kwestia poruszana jest łatwa, lekka i przyjemna. Ponieważ spędzam dzisiaj długie godziny w łóżku pozbywając się tego krnąbrnego przeziębienia, nagle zauważam rzeczy, które uciekły mojej uwadze wcześniej. Na przykład to, że nie mam stolika nocnego, który nota bene, przydałby mi się dzisiaj by spocząć na nim filiżankę gorącej herbaty z cytryną i miodem. Zamiast stolika nocnego mam nocne szufladly, a właściwie stare, porzucone szuflady, przeistoczone w nocne półki. “Śmieci”, które miały już niczemu nie służyć, przywleczone przeze mnie do domu i zmienione w coś praktycznego. Według mnie, jest to najlepsza forma recyklacji, ale oczywiście czy jesteście za, czy przeciw, zależy w dużej mierze od Waszego stylu dekorowania osobistej przestrzeni. Mimo takich warunków, nadal mam nadzieję, że aprobujecie.

Related Posts with Thumbnails
Comments Off