Archive for March, 2010...

Harvest Muffins

I can’t remember when was the first time I ate a muffin in Canada.  Suffice to say, we did not have these little cakes in Poland.  And why not?  They are a perfect portion-control dessert or breakfast food.  Well, I sound here, like I’m some kind of an expert on muffins, or baking for that matter, but I’m not.  Actually, with the exception of breads, I don’t bake.  Hardly ever.  Mostly, it has to do with my favourite cake recipes being Polish or European and the hardships one encounters attempting baking them with American flours.  Eventually, one gives up and ends up living in a house that’s a dessert desert – clever, right?  Once in a while though, I twist my own arm and venture into the baking realm.  Sometimes with success, sometimes with none.  Today, I baked these Harvest Muffins from “Best Places Northwest Cookbook” by Cynthia Nims, and they are good, really good!

Recipe:

2 cups flour
1/2 cup rolled oats
1 tablespoon ground cinnamon
2 teaspoons baking powder
1 teaspoon baking soda
1 teaspoon ground ginger
1 teaspoon salt
1 cup milk
1 cup grated carrot
1/2 cup brown sugar, packed
1/2 cup raisins
1/2 cup cranberries, coarsely chopped
1/2 cup vegetable or nut oil
1 egg
2 tablespoons molasses

Preheat the oven to 400F. Lightly grease a muffin tin, or fill with papers or parchment.

Combine the flour, oats, cinnamon, baking powder, baking soda, ginger and salt in a large bowl. In another bowl, stir together the remaining ingredients. Add the wet ingredients to the dry ingredients, stirring gently until the batter is still lumpy but basically wet throughout. Spoon the batter into the muffin tin and bake for 15 to 18 minutes, or until a toothpick inserted into the center of a muffin comes out clean.

Właściwie nie pamiętam, kiedy pierwszy raz jadłam mufina po osiedleniu się w Kanadzie. Nie było tych miniaturowych ciast w Polsce. Ciekawe, dlaczego nie? Są one doskonałym, porcjowanych deserem, tutaj również jedzone są z kawą na śniadanie. Brzmię jak jakiś piekarski ekspert, ale wiadomo, że ekspertem od pieczenia nie jestem. W zasadzie, z wyjątkiem chleba, nie piekę prawie wcale. Głównie dlatego, że wszystkie moje ulubione ciasta są polskie lub z Europy, a niestety pieczenie tych przepisów na amerykańskiej mące zniechęca szybko. Kończy się więc często na tym, że łatwiej jest nie piec w ogóle. Od czasu, do czasu, odważę się na piekarski wyczyn, z sukcesem lub też bez. Dzisiaj upiekłam “Dożynkowe Mufiny” z “Best Places Northwest Cookbook”napisanej przez Cynthia Nims, i są one dobre, powiem więcej, bardzo dobre!

Przepis:

2 szklanki mąki
1/2 szklanki płatków owsianych
1 łyżka zmielonego cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka zmielonego imbiru
1 łyżeczka soli
1 szklanka mleka
1 szklanka startej marchewki
1/2 szklanki brązowego cukru
1/2 szklanki rodzynek
1/2 szklanki żurawin
1 jajko
2 łyżki melasy

1/2 szklanki oleju rzepakowego

Nagrzej piekarnik do 200 stopni Celsjusza.  Lekko natłuść foremki na mufiny, lub wyściel papierem.

W dużej misce, połącz mąkę, płatki owsiane, cynamon, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, imbir i sól.  W drugiej misce, połącz pozostałe produkty.  Dodaj mokrą miksturę do suchej, delikatnie mieszajac do połączenia.  Nałóż ciasto do foremek i piecz przez 15 do 18 minut.

High Tea

Only it was quite low.  Nothing special, really, but I managed to sort through my tea stash finally and I moved all them lovely teas to matching containers.  They present themselves so… royal.

Nie, to nie była królewska herbatka, tylko taka zwykła, popołudniowa.  Nic specjalnego, właściwie, z wyjątkiem faktu, że wreszcie udało mi się tę całą herbacianą kolekcję posortować i umieścić w jednakowych pojemnikach.  Wyglądaja iście po królewsku.

Old Jars

I can’t resist them.  I buy them wherever I come across them.  I put anything and everything in them and spread them around the house.  Simple packaging is so appealing.

Nie umiem się oprzeć starym sloikom.  Kupuję je gdziekolwiek się na nie natknę.  Są idealnymi pojemnikami na wszystko.  Rozstawiam je po całym domu.  Proste i przyjazne środowisku opakowania są takie atrakcyjne.

Beachcombing

Beachcombing is one of my absolute favourite pass times.  I get lost in it.  It’s my simple pleasure.  Interestingly, its success does not depend on the time of the year, location, or the heat factor.  I corral, I bring home, I cherish.  I might make something pretty with it one day.

Przeczesywanie plaży to moje ulubione zajęcie.  To jest na czym polega przyjemność czerpana z życia.  Interesującym jest fakt, że ta przyjemność nie jest uzależniona ani od pory roku, ani od miejsca, ani też od tego, czy jest ciepło, czy zimno.  Zbieram te skarby, przynoszę pieczołowicie do domu, i czerpie uciechę z każdego drobiazgu.  Kto wie, może któregoś dnia uda mi się stworzyć z nich coś ładnego.

Colours of Spring

Spring has arrived in all its glorious colours…


Wiosna nadeszła we wszystkich swoich przepięknych kolorach – bielach, żółciach, błękitach, różach i purpurach.

Pizza Night

I’m finding out that it’s difficult to cook and to document the cooking with pictures as I go at it. There are so many talented bloggers who make it effortlessly, but for me something’s gotta give. In my case, actually, both suffer. The pizza wasn’t the perfection it could be and I felt rushed with the pictures too. I’m also discovering that when freshly cooked food is left non-served, but rather fiddled with in front of the camera, it totally loses its appeal, again, both in taste and in how it looks. Anyhow, I tried, can’t blame a girl for trying. But now I have a newly found respect for food photography and brave souls who attempt it. Here are my absolute favourite food bloggers slush food photographers – people who make it look so easy: 1. Lucillian Delights 2. La Tartine Gourmande 3. honey & jam

Okazuje się, że trudno jest gotować i jednocześnie dokumentować to gotowanie zdjęciami. Jest wielu utalentowanych “blogerów”, którzy czynią to bez wysiłku, ale w moim przypadku, proces nie zaspokoił moich oczekiwań. Obydwa aspekty straciły na jakości. Pizza nie była taka wyśmienita, jak mogła być, no i samo robienie zdjęć odbywało się w pośpiechu. Odkrywam również, że jeśli świeżo ugotowane jedzenie nie jest natychmiast serwowane, ale w zamian manipulowane przed obiektywem aparatu, to traci ono swoje apetyczne zalety, zarówno w smaku, jak i w wyglądzie. No cóż, chciałam spróbować jak się to robi. Nabrałam nowego respektu dla fotografowania jedzenia i tych osób, które się tej pracy oddają. Podaję tutaj linki moich najbardziej ulubionych “blogerów” piszących i fotografujących jedzenie – ci ludzie sprawiają pozory, że process ten jest łatwy: 1. Lucillian Delights 2. La Tartine Gourmande 3. honey & jam

Baker’s Dozen

Just showing off some of the breads I’ve baked.  You probably know that  a “baker’s dozen” means 13.  I didn’t. There are only 12 loaves in this collage, but I’ll add the thirteenth with generosity.  Be generous, and not for the fear of the punishment.

Postanowiłam wystawić kolaż z chlebami, które wypiekłam. Angielska fraza “piekarski tuzin” wywodzi się ze średniowiecznej Anglii, gdzie piekarze w obawie przed pomówieniem, że oszukują, do każdego tuzina zamówionych chlebów, dodawali trzynasty bochenek, tylko po to, żeby ostentacyjnie zaznaczyć, że nie są oszustami. Jest tylko 12 bochenków na tym kolażu, ale hojnie dorzucę 13-ty, i to nie w obawie przed karą.

Herb Garden Revived

Lucky us.  This climate is good for herbs.  They grow on our balcony all year round, although somewhat sluggishly during winter.  Now, however, is the time for revival.  All of them are coming back to their handsome selves quite quickly.   I adore their presence.  Yes, the basil is missing from the picture.  The time arrived to germinate some.  Tomorrow!  Szczęściarze jesteśmy. Ta strefa klimatyczna jest wyśmienita dla ziół. Rosną sobie na balkonie przez cały rok, chociaż nieco ociężale zimą. Gdy przychodzi wiosna, nadchodzi też czas na ich odnowę. Siły powracają im szybko i zaczynają znowu wygladać przystojnie. Cieszy mnie ich obecność. Tak, tak, brakuje bazylii. Czas ją wysiać. Już jutro!

Related Posts with Thumbnails